Dziś w nocy przylatują dziewczyny z Anglii, nie możemy się już ich doczekać. Wczoraj Felinka bawiła się rakietą Fio, fajnie, że ma zabawki po starszym bracie, mam nadzieję, że lego city też ją wciągnie, bo mamy tego 3 ogromne pudła. Filipek w końcu zadzwonił z obozu i to tylko na chwilkę, znaczy, że jest mu tam dobrze. Jego głównym problemem nad którym się rozwodził było to, że woli wodę Stara Pieniawa od Żywca. Oby tylko to mu przeszkadzało!
Fela budzi się co noc (dziś nie było to dziwne, bo była burza) i trochę płacze, ale uspakaja się dość szybko sama i zasypia ponownie. Cieszę się, że jest już w swoim pokoju - podobno dzieci śpiące osobno śpią dłużej, bo rodzice im nie przeszkadzają :) To znaczy nawet jak się wybudzą w nocy to same znów zasypiają, bez interwencji z zewnątrz - jak widać po Feli.
W sobotę planujemy kolejny raz świętować urodziny Feli - tym razem z sąsiadami i ich Michałkiem, który jest rówieśnikiem Feluni. Zapraszamy dziadków, najbliższe ciocie i dzieci z ulicy, mam nadzieję, że pogoda dopisze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz