Weekend spędziliśmy dość spokojnie. W piątek poszliśmy cała gromadą na lody do naszego ulubionego miejsca przy moście Zwierzynieckim, wieczorem dzieci biegały po okolicy z kolegami, Klara trenowała jeżdżenie na rowerze bez bocznych kółek. W sobotę był piknik w ramach półkolonii - miałam okazję zoabczyć jak dzieci ćwiczyły jazdę konną - nawet Feluni i mnie udało się przejechać! Były też medale i wspólne piecznie kiełbasek w ognisku, naprawdę miło, szkoda że nie udało się z nikim zapoznać, bo ludzie wydawali się być bardzo sympatyczni. Popołudniu mieliśmy jechać na festyn do Dobrzykowic, ale ponieważ w nocy Felunia bardzo płakała i długo nie spała nie dałam już rady. W niedzielę odwiedziliśmy Kuźniki, akurat w urodziny Beatki, było ok. Wystroiliśmy się, dzieci się pobawiły na podwórku zabawkami małego Matiego, swojego najmłodszego kuzyna (malutka Maja też była). Dzieci zjadły prawie cały tort, ciocia Ania obiecała im upiec kolejny na drugi weekend września :) Wieczorem kąpanie, czytanie i lulu.
:)
OdpowiedzUsuń